Jan Guz - BLOG

O autorze ↓

Ewie Kopacz puszczają nerwy

Trwa walka polityków o to, jakie problemy mają być rozstrzygnięte w referendum. Premier Ewa Kopacz zgłosiła propozycję, aby zapytać w nim o przywileje związków zawodowych. Trudno powiedzieć, co premier miała na myśli. W Polsce pozycja związków od lat jest osłabiana. W przeciwieństwie do partii politycznych, Kościołów czy organizacji pozarządowych związki zawodowe nie mają wsparcia finansowego czy organizacyjnego od państwa. Są też dyskryminowane względem organizacji pracodawców. Ponadto w ostatnich latach władze kwestionują ich pozycję.

Od dwóch lat trwa zastój w dialogu społecznym. W Polsce jest najmniejsza liczba układów zbiorowych w Unii Europejskiej i sytuacja wciąż pogarsza się. W zakładach pracy coraz częściej dochodzi do szkalowania działaczy związkowych, a kilka miesięcy temu Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że w Polsce łamie się Konstytucję, ograniczając możliwości wstępowania do związków zawodowych. Trudno więc domyśleć się, jakie przywileje miała na myśli premier Ewa Kopacz.


Warto w tym kontekście przypomnieć, że w sondażach CBOS Polacy od wielu miesięcy domagają się zwiększenia uprawnień organizacji związkowych. W najnowszym badaniu aż 46% respondentów zadeklarowało, że w ich opinii związki zawodowe mają w Polsce zbyt mały wpływ na decyzje władz, przeciwnego zdania było tylko 18% Polaków, a 16% uznało, że wpływ związków jest obecnie taki, jak powinien być. Kolejne sondaże pokazują, że zdecydowana większość polskiego społeczeństwa popiera nasze protesty.

Jeżeli pani premier uważa, że w referendum miałoby się pojawić pytanie dotyczące roli związków zawodowych, to powinno ono raczej dotyczyć tego, czy warto wprowadzić rozwiązania przyjęte w rozwiniętych krajach takich jak Dania czy Szwecja. Przywileje w Polsce mają elity władzy politycznej i kapitał, a związkowcy są dyskryminowani.
Trwa ładowanie komentarzy...