Jan Guz - BLOG

O autorze ↓

Polski rząd walczy o niższe płace dla kierowców

W ostatnich kilku dniach jesteśmy świadkami rozpaczliwych działań rządu, który nie po raz pierwszy został zaskoczony przez zmieniającą się rzeczywistość. Tym razem zaskoczyła go wprowadzona na początku roku w Niemczech ustawowa płaca minimalna w wysokości 8,50 euro za godzinę pracy. O fakcie tym można było przeczytać w połowie ubiegłego roku w prawie każdej europejskiej gazecie.

Stawka ta dotyczy wszystkich pracodawców, także tych zagranicznych, którzy zatrudniają pracowników wykonujących pracę na terytorium Niemiec. Oznacza to, że polskie firmy, wykonujące przewozy na terenie Niemiec, powinny w tym czasie płacić swoim pracownikom niemiecką płacę minimalną.



Ta bardzo dobra wiadomość dla polskich kierowców spotkała się z ostrą reakcją pracodawców, którzy grożąc protestami, widem upadłości i zwalnianiem pracowników zażądali od pani premier pomocy. Na reakcję rządu nie trzeba było długo czekać. Z dnia na dzień na równe nogi zostali postawieni minister pracy, minister spraw zagranicznych, minister infrastruktury i rozwoju. Jeszcze w zeszłym roku minister Wasiak wysłała pismo w tej sprawie do Komisji Europejskiej, która już zajęła się sprawą i zażądała od Niemiec wyjaśnień.

W tym kontekście nasuwa się smutne spostrzeżenie. Szkoda, że polski rząd walczy na forum unijnym o niższe pensje i gorsze warunki pracy dla Polaków, wspierając model gospodarki oparty o niskie wynagrodzenia i niskie koszty pracy. Dzieje się to w sytuacji, gdy łamanie praw pracowniczych w transporcie drogowym jest na porządku dziennym, o czym informują sami kierowcy i Państwowa Inspekcja Pracy. Szkoda, że podobnej determinacji rząd nie wykazuje w kwestii podniesienia polskiej płacy minimalnej i wprowadzenia godzinowej stawki minimalnego wynagrodzenia.

Pani premier nie dostrzega oczywistego faktu, że polskie firmy konkurują ze swoimi zachodnimi odpowiednikami niższymi stawkami dla kierowców, zamiast innowacyjnością i organizacją pracy. Koszt pracy pracownika w Polsce to 7,6 euro, a w Niemczech 31 euro. Pokazuje to rzeczywiste intencje pracodawców. Po prostu chcą wyższych dochodów osiągniętych w bardzo łatwy sposób – kosztem niskich płac kierowców. Z jednej strony pracodawcy twierdzą, że nie mogą płacić kierowcom wyższych stawek wynagrodzenia, bo ich po prostu na to nie stać, z drugiej zaś wydają kilkadziesiąt tysięcy złotych na drogie ogłoszenia w prasie ogólnokrajowej, w których prezentują swoje stanowisko.

W sprawie tej widać, że ekipa Ewy Kopacz postanowiła być wyłącznie wyrazicielem interesów pracodawców, uznając iż polski pracownik może być nierówno traktowany. Z przykrością stwierdzamy zatem, iż rząd niemiecki w większym stopniu troszczy się o godziwe wynagrodzenie dla polskich pracowników niż polskie władze.
Trwa ładowanie komentarzy...